Nie nie, nie będzie moralizatorstwa. Historia ta jest przekozakiem, choć zaczyna się bardzo niewinnie. I któż inny mógłby być w roli głównej jak nie nasz bożyszcze Miśpong. Zaczynamy...
Dziewczyna kolegi (1) kolegi (2) Janika miała stłuczkę i oczywiście zadzwoniła po chłopaka, żebym jej pomógł. Ten przyjechał na miejsce i zobaczył, że stuknęła się z fajną milf. Jebany Wydrus wrzucił jej do samochodu swój numer. Po jakimś czasie zadzwoniła, bo nie wiedziała czyj to numer. Po krótkiej gadce ustawiła się z kolegą (1). Ten był "przypadkiem" z kolegą (2). Zerżnęli ją na 2 baty i nagrali filmik. Kolega (2) pochwalił się tym Janikowi. Ten chciał oczywiście, żeby do niej zadzwonić i żeby ją też ruchnęli we dwójkę. Zaczęli dzwonić, ale żaden z nich się nie dodzwonił, bo miała wyłączony kom. Gdy Janik był akurat u Miśponga, ta mu napisała, że do niej dzwonił, ale nie wie kim on jest. Powiedział jej, że kolega (2) mu powiedział, że jest fajna i żeby wpadła do niego i Miśponga. Tak też się stało. Reszta wiadomo jak się potoczyła. Ręczę za to co piszę, bo widziałem foty :D. Żeby jeszcze bardziej Was wkurwić, powiem, że to była 36-letnia pielęgniarka z fajnym ciałem... KURWAAAAAAA !!! A ja wtedy piłem spirytus w kiblu na baletach !!!!
wtorek, 22 stycznia 2008
środa, 9 stycznia 2008
Biednemu tampon w oczy wieje
Nasz niedościgniony mistrz i mentor Myśpong poszedł przed Sylwestrem na bibę do "Leszczów". I tam trafił na lekko przetłuszczoną, ale ogólnie luz, polską panią menagier, która na codzień pracuje w kraju Synów Albionu. Gdy drinki nie działały, dla dodania sobie animuszu, zaczął, jak to on, walić czyste szklany. A wiemy, że umie i lubi. I tak mu pojszło, że zawinął maniurkę na salony. Zdjął rajty, podchodzi do minetponga, a tam tampon!!! A że do obrzydliwych to on nie należy, niewiele się zastanawiając złapał zębami za sznurek i go wyjął. Wiadomo, że na tym przygoda się nie skończyła. Jako, że posiada pewne skilsy, wdał się w rozmowę 69. I tu moi myli państwo też się coś wydarzyło. Otóż dostał pierda w twarz (kurwa, że też nie ma tu emotikonki, która by pokazywała jak ja się zwijam ze śmiechu), co się skończyło malo wyszukanym komentarzem : upss, niegrzeczna dziewczynka ze mnie. Przyspieszamy bieg wydarzeń. Potem przez pół godziny robiła mu laskę i jedyne co słyszał, to : no co jest? Oczywiście totalna znieczulica na żołędziu. I tyle poruchał, ale przynajmniej zastosował tu zasadę godną Wydrusa - ON nie ma stać, ON ma być czysty... Piona!!!
czwartek, 27 grudnia 2007
Klałdia ma Dałna
Matula kupiła "Claudię", taki damski odpowiednik męskiego "Auto-moto". I tam na głównej stronie zapytanie : czy do sexu potrzebna jest miłość? I tu się głęboko zastanowiłem, mimo że odpowiedź jest oczywista. Chyba nikt z nas, Bracia, nie wyobraża sobie namiętnego, dzikiego, spontanicznego sexu z kobietą, którą ledwo co znamy i nie żywimy do niej absolutnie żadnych głębszych uczuć. Ja bym tak nie potrafił się upoić napojami wyskokowymi, kopulować nie wiadomo z kim po baletach i nawet kurna Felek nie znać jej imienia. Brzydzę się samą tą myślą. Zaraz po napisaniu tego posta ide się dokładnie wymyć, bo czuję się brudny. Pamiętajcie!!! Kochajcie nader wszystko swoje dziewoje i nawet nie myślcie o muszlach innych panien wy popierdoleńce jebane!!! Piona!!!
niedziela, 23 grudnia 2007
Prosto z siedziby Hanyska...
Niedziela przed wigilią, Z1 u Hanyska na mandżurze, czyli wiadomo, że bawi tu od wczoraj i jest fusem. Ale co wczoraj robili? Pili? -TAK!!! Hanys wpadł na głupi pomysł, żeby przejebać hajs? -TAK!!! Wpadli o północy do kasyna i przejebali 1800, tak w skrócie, bo nie trzeba dodawać, że fajnie się grało. Teraz siedzą i kombinują co zrobić, żeby poruchać, ale nie w burdelu. Są tak żałośni, że siedzą przed kompem, piją bacardi i balantynę i liczą na to, że wyrwą coś na czacie. Że jakaś Halina zgodzi się wpaść tu z koleżanką, żeby się z nimi najebać i poruchać. Jacy oni są zajebiści. Piona dla nich!!!
czwartek, 6 grudnia 2007
Niech żyje bal...
Bo te życie, to bal jest nad bale. Znowu pokazalimy klasę. Rozgrzewka u spajdermena, X czemberlejnsów na Y masek, bo coś ciężko nam te dzielenia idą, sprawdzenie listy obecności i tranzyt do Pinoczeta. A tam ile dupeczeeeeek, o panie i wszystkie chętne na nas. Tyle sobie poruchaliśmy, że nie wiem jak wy, ale ja do tej pory muszę penis lodem okladać, bo tak nabrzmiał jebaniutki. Zajęcie strategicznego punktu w przejściówce i witanie każdego budowlańca zabrańca. Klasą dla samego siebie był snajper R., który był tak najebany, że znowu nic nie pamięta, ale tak szczęsliwego, to ja go chyba w życiu nie widziałem. Spajdermen-wiadomo pokazał też, że miękkim palcem, to on nie jest robiony. Zetpres-pierwsza wzmianka o nim na blogu, więc trza go pojechać. Zetpres jest ogólnie gejem. Z resztą nie chce mi się już pisać, bo jak było, to każdy wie. I tylko dodam, że Zmaziek też jest gejem i Pan B. też. I w ogóle wy wszyscy jesteście gejami i tylko ja rucham!!! Zamknąć pysk!!!
poniedziałek, 3 grudnia 2007
Marzenie ściętego penis
I have a dream... (prawie jak Martin Luther King). Marzę o takiej krainie, która zowie się Halynogród. W której czarna Halynka może tak samo mnie brutalnie wykorzystać jak albinoska, pigmejko-latynoska czy metyska. Jest tam mnóstwo Halyn i tylko ja z Zakonem. I każdy z nas z bardzo słabą silną wolą i z nieznajomością słowa monogamia. Gdzie każda bajera się zaczyna tak :
-przepraszam, czy moszna?
-ależ prącie Cię bardzo
-cała przyjemnosć po moim sromie
Gdzie nie ma nauki, pracy, ptasiej grypy i ojca dyrektora. Jest za to bauns, plaża i Czemberleeejns. Gdzie nam płacą za bycie najlepszymi. Gdzie mamy naprawdę po te 20 cm w zwodzie. Gdzie na żadnej stópce nie ma tarantulki. Gdzie chcieć, to ruchać.
Ehhhhh... dobrze, że marzenia nie kosztują, bo bym się nie wypłacił do końca życia (chyba, że by mi płacili za bycie najlepszym)....
-przepraszam, czy moszna?
-ależ prącie Cię bardzo
-cała przyjemnosć po moim sromie
Gdzie nie ma nauki, pracy, ptasiej grypy i ojca dyrektora. Jest za to bauns, plaża i Czemberleeejns. Gdzie nam płacą za bycie najlepszymi. Gdzie mamy naprawdę po te 20 cm w zwodzie. Gdzie na żadnej stópce nie ma tarantulki. Gdzie chcieć, to ruchać.
Ehhhhh... dobrze, że marzenia nie kosztują, bo bym się nie wypłacił do końca życia (chyba, że by mi płacili za bycie najlepszym)....
Subskrybuj:
Posty (Atom)
